Jakie korzyści czerpiemy z fosforanów? Cz. 2

By admin

Kwiecień 24, 2018 Fosfor No comments

Tagi:

W poprzedniej części rozpoczęłam przemyślenia związane z korzyściami, jakie czerpiemy z fosforanów. W tym poście postaram się jeszcze bardziej rozwinąć tą kwestię.

Jeśli mowa o nawozach to bardzo dobrym nawozem jest także popiół drzewny, ale jest bardzo kosztowny; za to popiół z węgli kamiennych lub z torfu nic nic kosztuje, a jest niezmiernie przydatny roślinom, gdyż i w nim jest fosfor. To też jest on dobrym nawozem. Fosforany, których tyle jest po całym świecie, są doskonałym nawozem, nic więc dziwnego że dobywają je z ziemi w wielkich ilościach i rozsyłają do wszystkich krajów, a gospodarze je kupują, nie szczędząc pieniędzy: wiedzą oni, że taki fosforowy nawóz da im plon obfity, bydło silne i rodzinę zdrową, a więc sowicie im się opłaci.

Wszystkie jednak nawozy fosforowe muszą długo w roli leżeć, zanim rośliny je spożytkują, a to dlatego, że woda trudno je rozpuszcza, więc trzeba czasu, żeby się rozpłynęły i mogły być wessane przez korzenie roślin.

Gnój jest także doskonałym nawozem. Cóż to jest gnój? Pochodzi on z roli, składa się bowiem ze słomy, która była użyta na podściół i z innych resztek roślinnych, oraz ze stałych i ciekłych odchodów zwierzęcych, odchody zaś pochodzą z pokarmów. Gnój więc, czyli nawóz bydlęcy zawiera w sobie dużo fosforu. Taki nawóz zna każdy gospodarz, choć nie zawsze wie, dlaczego ton nawóz, czyli mierzwa, tak użyźnia jego pole, dlaczego od niego rośliny bujnie rosną i wydają plony obfite oraz wiele ziarna. Ale wy teraz rozumiecie dobrze, że plon gospodarza, jogo zamożność, dostatek, a więc i zdrowie zależą w znacznej części od tego, że w gnoju jest dużo fosforu, niezbędnego dla roślin. Za pomocą gnoju wraca się roli wyczerpanej jej dawna urodzajność, a nawet za pomocą nawożenia gnojem w ilości dostatecznej rola staje się pulchniejsza niż była przedtem. To też nic dziwnego, że od najdawniejszych czasów ludzie używają go za nawóz.

Nawet odchody ludzkie używane są za nawóz; w Holandii, we Francji, są odrębne fabryki, gdzie gnój ludzki suszą, wypalają, proszkują i pod nazwą pudrety sprzedają na nawóz. Tam umieją wszystko spożytkować tak, że nic się nie marnuje.

Dziś w fabrykach przyrządzają doskonałe nawozy fosforowe sztuczne. Słyszeliście może o mączce z żelaza Tomasa lub o superfosfatach? Są to nawozy fabryczne, które bardzo dobrze robią roślinom, bo mają w sobie wiele fosforu.

Przy wyrabianiu stali z surowca tworzy się rodzaj szkła, zwanego żużlem, który, jako niepotrzebny przez długi czas wyrzucano. W żużlach tych jednak jest spora ilość fosforu; to też dziś mielą je i przerabiają na nawóz. Nazywają je zaś żużlami Tomasa albo tomasówkami od nazwiska tego, kto wynalazł ten sposób fabrykowania stali.

Superfosfaty składają się z fosforanów, zaprawionych kwasem siarczanym; rośliny chętnie żywią się niemi i szybko wybierają je z gleby, gdyż doskonale rozpływają się w wodzie. Niemcy wyrabiają ich najwięcej i używają ogromną ilość. Szczególniej na gruntach gliniastych, tam wszędzie, gdzie jest mało wapna, superfosfaty są bardzo pomocne. Pod buraki i rzepak nawóz ten także jest korzystny, ponieważ rośliny te zużywają i kwas siarczany w nim zawarty. Superfosfaty należy rozsiewać na wiosnę.

Fosfor przysłużył się także wielce do udogodnienia nam życia. Dawniej niecenie ognia było bardzo trudne – dziś wystarcza potrzeć zapałkę o ścianę, a wnet możemy rozpalić ogień. A jak to przy nim jasno i ciepło! Jak zaraz człowiekowi raźniej na duszy i weselej, gdy nim ogień wieczorem zabłyśnie! To też wynalezienie zapałek jest dla nas niemałym dobrodziejstwem. Zapałki wynalazł francuz nazwiskiem Soria, lat temu zaledwo siedemdziesiąt, wynalazł je zupełnie przypadkowo, sam nie wiedząc, jak ważnej rzeczy dokonał.

Dzisiaj zapałki wyrabiają w ten sposób: drewienka, cienko wystrzygując za pomocą stosownych maszyn, maczają w roztopionej siarce; następnie główkę zapałki nurzają w masie fosforowej, którą wyrabiają na gorąco, mieszając fosfor z braunsztajnem (jest to minerał mający w sobie dużo tlenu), i gumą, służącą do spojenia tego wszystkiego razem. Taka zapałka zapała się przez potarcie, a to dlatego, że przez tarcie rozgrzewamy fosfor a on zapala się natychmiast. Ponieważ zaś fosforu jest bardzo niewiele, więc w jednej chwili się spala; trwa to chwilkę tak krótką i daje tak mało ciepła, że drzewo od niego się nie zajmie. Ale siarka jest o wiele łatwiej palną od drzewa i wnet zajmuje się od płomyczka fosforu, od niej zaś ogień prześlizguje się na drewienko.

Dzisiaj wyrabiają także inne zapałki, zwane szwedzkiemi: zapałki te nie mają w swych łebkach wcale fosforu, lecz inne materje, zapalające się łatwo, ale tylko przez potarcie o papier, napojony fosforem czerwonym. Papier ten jest brunatny i naklejony po obu bokach pudełka, w którem zapałki są scliowauic. Taka zapałka szwedzka nie zapali się wcale, jeśli ją potrzemy o ścianę lub sukno, przeto jest o wiele bezpieczniejsza od zapałek siarkowych.

Ludzie obmyślili takie zapałki dlatego, że zwyczajne są silną trucizną, że sa niebezpieczne przez to, iż tak łatwo stają w ogniu, gdy zapałki szwedzkie zapałają sie jedynie przez potarcie o boki własnego pudelka. Przytem wyrabianie zapałek z fosforem jest bardzo niebezpieczne, szkodliwe i trujące dla robotników, którzy nad niemi pracują. Muszą oni im całych dniach pracować w izbie, przepełnionej parą fosforową, która jest niezmiernie trującą; to też najczęściej chorują: kości nosa, zęby, szczęki, kości twarzy zaczynają się im psuć i gnić, co powoduje ból straszny.

W wielu krajach nie wolno już wcale wyrabiać podobnych zapałek.